szabada.
życie idzie do przodu. a czy się zmieniło? o tak. jestem chyba z 2141432 razy odważniejsza. gadam ze wszystkimi. nie boje się wyrazić opinii.
dobra. jak tam.. ekhym. dobrze. od końca wakacji nic się nie zmieniło. ciągle się z kimś spotykam, gadam. taa. jest dobrze. już planuje spotkanie w tym tygodniu z kariną. może postaram się mam namówić na nocowanie. kto wie.
mam jeden problem i muszę go naprawić. totalnie. nadal mam tak, że nikomu nie mówię o swoich problemach, tylko kozaczę i mówię, że jest zajebiście. czyżbym nie potrafiła ufać ludziom? być może.
wczooraj. genialnie było. mam cały weekend wolny, bo mam na weselu była a dzisiaj jedzie do babci. no a ja w domu. taa. i wczoraj byłam do 21 na dworze. byłabym dłużej gdyby nie te kibole i nieśmiertelny gwałciciel. taa. nie chce mi się opowiadać. ale stałam z agatą pod oknem mikołaja i ta mnie męczyła z tym esemesem. haha. no i napisałam i się ze mnie śmiał bo rzucałam w nią rodzynkami w czokoladzie. bo były zajebiaszczo gorzkie. bleh.
dzisiaj z kaśką. chociaż pogoda nie dopisuje. tylko deszcz i deszcz. no trudno..
tak. tak. nieogarnięte ponownie. ale nie mam siły na pisanie. bo boli mnie ręka, noga, głowa, brzuch, plecy a nawet łokcie. dlaczego? bo przed wczoraj; o mało co nie złamałam nogi. prawie przejechałam się po asfalcie. dostałam 42354 piłką w każdą część ciała. udawałam nawaloną, przez co potykałam się ciągle. zaślubiłam kaśkę i jestem "mężem jp" (haha). dostałam w łeb z kilkanaście razy. no itp..
koończe. oglądam bliźniaków. yea. tańczących! muahaha.
czooołem.
dodano 05.09.10 o godz. 14:08
życie idzie do przodu. a czy się zmieniło? o tak. jestem chyba z 2141432 razy odważniejsza. gadam ze wszystkimi. nie boje się wyrazić opinii.
dobra. jak tam.. ekhym. dobrze. od końca wakacji nic się nie zmieniło. ciągle się z kimś spotykam, gadam. taa. jest dobrze. już planuje spotkanie w tym tygodniu z kariną. może postaram się mam namówić na nocowanie. kto wie.
mam jeden problem i muszę go naprawić. totalnie. nadal mam tak, że nikomu nie mówię o swoich problemach, tylko kozaczę i mówię, że jest zajebiście. czyżbym nie potrafiła ufać ludziom? być może.
wczooraj. genialnie było. mam cały weekend wolny, bo mam na weselu była a dzisiaj jedzie do babci. no a ja w domu. taa. i wczoraj byłam do 21 na dworze. byłabym dłużej gdyby nie te kibole i nieśmiertelny gwałciciel. taa. nie chce mi się opowiadać. ale stałam z agatą pod oknem mikołaja i ta mnie męczyła z tym esemesem. haha. no i napisałam i się ze mnie śmiał bo rzucałam w nią rodzynkami w czokoladzie. bo były zajebiaszczo gorzkie. bleh.
dzisiaj z kaśką. chociaż pogoda nie dopisuje. tylko deszcz i deszcz. no trudno..
tak. tak. nieogarnięte ponownie. ale nie mam siły na pisanie. bo boli mnie ręka, noga, głowa, brzuch, plecy a nawet łokcie. dlaczego? bo przed wczoraj; o mało co nie złamałam nogi. prawie przejechałam się po asfalcie. dostałam 42354 piłką w każdą część ciała. udawałam nawaloną, przez co potykałam się ciągle. zaślubiłam kaśkę i jestem "mężem jp" (haha). dostałam w łeb z kilkanaście razy. no itp..
koończe. oglądam bliźniaków. yea. tańczących! muahaha.
czooołem.
Skarlet:
To zdj. jest jeszcze poniżej . Miki o ile się nie mylę. Ale czy coś więcej ? .
Smerfetka:
kto to ten na dole ?










? 



próbuję się przyzwyczaić , ze mam tylko 3 laski w klasie na 28 osób. mam spoko wychowaczynie ( : wiec luz xP 
a teraz? 





















